Ryga 2015

Ryga 2015

Bez dwóch zdań było to Niedźwiedzie Mięso 2015… tyle się działo, że nie wiem od czego zacząć… zacznę od początku :) .
Tradycyjnie chciałem przybyć do mariny przed wszystkimi, żeby wszystko dokładnie zobaczyć i przygotować (wiecie – ukryte kamery i takie tam …) i jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem na Duforku strażnika ….

ryga2015-001Groźnie wyglądał (później dopiero poznałem, że to nasz forumowy Krzych), więc skuliłem rogi i cwałem kopytko za kopytkiem pobiegłem zobaczyć, co się dzieje na drugiej łódce która miała płynąć – Elanie. Jakież było moje zdziwienie, gdy na Impressionie usłyszałem głosy w obcym języku… nikogo znajomego… :( . Cichaczem wróciłem więc na Duforka, gdzie udało mi się przemknąć niezauważonym do środka. Uff…byłem bezpieczny… miałem gdzie spać… ;) . Poza tym za chwilę przyjechali znani mi z poprzednich rejsów Arek, Bednar i JacO oraz Marek – forumowy Akleiw, którego udało mi się poznać tego wieczoru ;) . Późną nocą przyjechali również inni załoganci Duforka – Marta z Wajem oraz Zosia z Pietrkiem. Po małym toaście za ponowne spotkanie wszyscy grzecznie usnęli, więc mogłem harcować do woli … :D

Następnego ranka, po porannej „kawce”, przybyli pozostali uczestnicy wyprawy: Irmina, Ola, Miru, Marcin (T3), Krzysiek, Wojtek, Krzych i Daniel

ryga2015-002
ryga2015-003Nie było jeszcze jednak gościa, który to wszystko organizował – Marcina Nicrama. Wiedząc z poprzednich edycji forumowych rejsów jaki z niego psotnik, dzwoniliśmy, sms-owaliśmy, wysyłaliśmy maile…. a on tylko jedno i to samo w kółko: najpierw Synek musi się pożegnać z Tatusiem (dla niewtajemniczonych Marcin został niedawno Tatą :) ).

Nic to. Drugi jacht był dostępny dopiero po południu, więc jedni (Duforkowcy) zajęli się zaopatrzeniem i sztauowaniem jachtu, załoga Elana nie mając nic do roboty (zaopatrzenie zrobili wcześniej 😉 ) udała się na pizzę

ryga2015-004Po południu udostępniono nam Elana, dotarł w końcu Marcin 😉 i mogliśmy i my zająć się szybko pakowaniem wszystkiego na łódkę. To, że popłynąłem Elanem zostało zdecydowane jeszcze wcześniej – jego załoga zorganizowała coś ze mną w roli… no…. prawie głównej 😉 ale o tym później ;)

ryga2015-005Miru powiesił banderkę i od razu poczuliśmy się jak w domu :)

ryga2015-006Pozostało nam oddać cumy i rozstać się na tydzień z problemami i rozterkami dnia codziennego jakie dopadają ludzi (nie tylko Łośki) na stałym lądzie ;) .
Gdynia pożegnała nas cudownym zachodem słońca.

ryga2015-007Atmosfera na łódkach przepełniona była radością i szczęściem towarzyszącym zazwyczaj takim wyprawom „w nieznane”.

ryga2015-008
ryga2015-009Powoli zbliżała się pierwsza noc na morzu… już powoli zacierałem kopytka, mając nadzieję na nocne harce wśród śpiącej załogi… no ale ….
No właśnie. Płynął z nami niejaki JacO, który parę dni wcześniej obchodził okrągłe, 40 urodziny. Pozostała załoga zorganizowała dla niego takie coś, że…. Zresztą sami zobaczcie

ryga2015-010
ryga2015-011
ryga2015-012Łzy wzruszenia miałem nawet ja, chociaż powszechnie wiadomo, że łośki nigdy nie płaczą ;)
Impreza trwała i trwała i trwała a my płynęliśmy w stronę Zatoki Ryskiej.

ryga2015-013
ryga2015-014
ryga2015-015Wiatr nie przerażał nas swoją siłą, chociaż niektórzy mieli czasami strach w oczach ;)

ryga2015-016Powoli i znojnie toczyło się życie…

ryga2015-017
ryga2015-018….aż po sześćdziesięciu paru godzinach żeglugi naszym oczom ukazała się upragniona wyspa…

ryga2015-019Ruhnu :)

ryga2015-020
ryga2015-021
ryga2015-022Okazało się, że Duforek przybył parę godzin przed nami i jego załoga wyruszyła już na zwiedzanie wyspy.

ryga2015-023My zaś, po zacumowaniu wypiliśmy niezbędnego kielicha za cudowne ocalenie ;)

ryga2015-024I udaliśmy się również na zwiedzanie tej skądinąd uroczej wysepki :)

ryga2015-025
ryga2015-026
ryga2015-027
ryga2015-028
ryga2015-029Gdy wróciliśmy na jacht było już całkiem ciemno, ale żwawo zabraliśmy się do organizowania „imprezy integracyjnej”

ryga2015-030Gdy już wszyscy prawie spali, jakichś trzech wariatów pojechało jeszcze na rowerach pozwiedzać zachodnią plażę na wyspie 😉 Dobrze, że nie robili tam zdjęć…. :nuts:
Rankiem po śniadaniu wyruszyliśmy w głąb Zatoki Ryskiej – przed nami niecała doba płynięcia do estońskiej Parnawy.
Ten przelot był dla mnie najfajniejszy w całym rejsie i będę go długo pamiętał. Półwiatr, praktycznie brak fali, roześmiana i zgrana załoga, wymarzona pogoda, słowem Idylla.
No i ta pizza….. ;)

ryga2015-031
ryga2015-032
ryga2015-034
ryga2015-033
ryga2015-035
ryga2015-036
ryga2015-037
ryga2015-038
ryga2015-039
ryga2015-040Do tego wszystkiego na koniec przed snem ukazała nam się zorza polarna…. :cool: … boski dzień :)

Do Parnu wchodzimy bladym świtem i tu niespodzianka……. przymrozek ;( – jak ja nie lubię zimna.. brrr.

ryga2015-041Dla nas to jednak żadna przeszkoda, więc wyruszamy zaraz po przycumowaniu na podbój tej skądinąd sympatycznej mieściny ;) .

ryga2015-042
ryga2015-043Choć mroźno no i trochę przymęczeni, dostaliśmy jakichś nadprzyrodzonych sił ;) Załogi obu jachtów wyruszyły na podbój kolejnego portu 
Gdzie moglibyśmy oczywiście pójść najpierw na nieznanym lądzie? – Oczywiście na plażę :)

ryga2015-044
ryga2015-045
ryga2015-046
ryga2015-047
ryga2015-048Wędrując tak i szukając wodopoju ;) dostrzegliśmy samotnie spoglądającą w piękny horyzont postać!!! SłońŚlizgawka – tak nam się przedstawił :) . Od razu przyjęliśmy go do naszej Paczki i „trzepnęliśmy” sobie razem pamiątkową focię :)

ryga2015-049
ryga2015-050Zapasy płynów (które życie dają) skończyły się niespodziewanie, więc wędrowaliśmy dalej szukając wodopoju.
Miny mieliśmy nietęgie….. gdzie okiem sięgnąć tylko łąki, plaża i budowla obronne, które zdobywaliśmy jedna po drugiej. Żadnej żywej duszy no może oprócz …….

ryga2015-051Nicram z Mirem sprawdzili jednak, że osobnik ten był rodzaju męskiego i mleka nie dawał…. ;)

ryga2015-052Szwendaliśmy się więc, zdobywając coraz to wyższe budowla strzelnicze…

ryga2015-053
ryga2015-054
ryga2015-055
ryga2015-056
ryga2015-057
ryga2015-058Żadnego źródełka po drodze nie znaleźliśmy, ale widoki były przepiękne :) . Wróciliśmy więc do mariny gdzie odpoczęliśmy chwilę i uzupełniliśmy poziom płynów organicznych do właściwego poziomu ;) . Pokrzepieni duchem i ciałem poszliśmy w kierunku zabudowań które zauważyliśmy podczas pierwszej wycieczki :)

ryga2015-059
ryga2015-060
ryga2015-061
ryga2015-062
ryga2015-063Wróciliśmy wieczorem na łódki i na kei rozpaliliśmy jeszcze pożegnalnego GrYYYla, żeby uczcić pobyt w tym sympatycznym skądinąd porcie :) .
ryga2015-064Imprezka przeciągnęła się do późnych godzin nocnych, więc wypłynęliśmy z Parnawy dopiero rano. Śpieszyć się musieliśmy do Rygi, gdzie w sobotę miała nastąpić wymiana załóg i rozpocząć się miał drugi etap Niedźwiedziego Mięska ;)
Wiatry na szczęście sprzyjały nam i pełnym kursem zmierzaliśmy do celu naszej wyprawy ;)

ryga2015-065
ryga2015-066
ryga2015-067
ryga2015-068
ryga2015-069
ryga2015-070Zimno było okrutnie …. nawet Gripex w proszku nie dawał rady nas rozgrzać ;)
Podczas tego etapu zdarzyła się rzecz straszna i niedopuszczalna ……. ;( Skończyły się zapasy wina i tego dobrego żółtego płynu co energię dawał naszym żeglarskim duszom…….

ryga2015-071Na szczęście po przeszukaniu całego jachtu trafiła się jeszcze jedna zapomniana na dnie bakisty butelczyna……. rozdzielona była między załogantów prawie sprawiedliwie ;)
ryga2015-072
ryga2015-073Później raczyliśmy się już tylko znakomicie rozgrzewającą herbatką ;)

ryga2015-074Pomimo wykonania niezliczonej ilości niekontrolowanych rufek ;) , udało się dotrzeć do celu. Do Rygi wpływaliśmy już po zachodzie słońca…

ryga2015-075
ryga2015-076a przy kei oczekiwała nas już załoga Duforka, która przypłynęła parę godzin wcześniej :) .
Załoga Elana chciała jeszcze tego wieczoru zwiedzić choć trochę Rygi, ja zostałem tym razem z Przyjaciółmi z Duforka :) . Było miło i sympatycznie (jak zresztą zawsze :) ), choć na początku chcieli mnie trochę przestraszyć….

ryga2015-077
ryga2015-079
ryga2015-078
ryga2015-080Następnego (ostatniego ;( ) dnia rejsu poszliśmy już wszyscy pospacerować po stolicy Łotwy. Niestety od samego rana kropił deszcz, i niewiele mam fotek z tego miasta. ryga2015-081Wyszło w końcu tak, że popołudnie spędziliśmy w sympatycznej skądinąd knajpce, gdzie piwo lało się strumieniami, rozgrywały się zażarte mecze w piłce nożnej a śmiechom i rozmowom nie było końca ;)

ryga2015-082
ryga2015-083
ryga2015-084Wieczorem powróciliśmy na jachty i trzeba było się pakować do autokaru ;( Łza w mym oku się zakręciła, ale cóż… musi się skończyć coś, żeby mogło się zacząć coś nowego ;)

ryga2015-085Uffff…… dobrnąłem do końca tej relacji…. uwierzcie – łatwo nie było ;) Dużo rzeczy pewnie pominąłem…… wiecie – pamięć już nie ta a czasu szmat już upłynął……..

Ale nic to !!!!! Kochani za tydzień widzimy się znowu!!!! Przed nami przecież kolejna Wspaniała Przygoda :) Pamiętajcie: https://www.youtube.com/watch?v=6QQ6MiQt418 ;)ryga2015-086