Tradycyjny Majowy Rejs 2015 by Szarmancki Łoś

Tradycyjny Majowy Rejs 2015 by Szarmancki Łoś

Zniesmaczony nieróbstwem i lenistwem uczestników (niejaki Waju poległ w przedbiegach, jakiś j.jaco75 olewa temat strasznie) ;) , zmuszony jestem do przekazania Wam drodzy czytelnicy mojej wersji zdarzeń i opisania występków tej niesfornej wycieczki ;) .
Otóż przybyłem do Mariny Gdynia w piątek wczesnym rankiem, sprawdziłem, czy jachty przygotowane i sącząc leniwie drynka z palemkom obserwowałem jak dojeżdżają kolejni uczestnicy rejsu.

01-14344489151

02-14344489482

03-14344489853.1

Wiele nieznajomych twarzy, ale wszyscy uśmiechnięci i głodni przygód, myślę – będzie dobrze :rolleyes: . Moich znajomych z październikowego „niedźwiedziego” wciąż nie ma, a barman już zaczął się dziwnie patrzyć na gościa z rogami zamawiającego co chwilę rum & cola :toung: . Dotarli w końcu późnym wieczorem i jak zwykle rozkręcili imprezę na łódce :nuts: .

04-14344492693

Myślę sobie – przecież plan był inny – przyjadą, ształujemy i płyniemy od razu, żeby odciąć jak najszybciej te „cumy” co nas jeszcze na lądzie trzymają ;) . Przywieźli jednak ze sobą niesamowite ilości żółtego napoju, który dobry był i potęgował stwierdzenie, że „najlepszym planem jest brak planu” :toung: .
Wyruszyliśmy więc w sobotę rano. Długo zastanawiałem się na którą łódkę mam zamustrować. Impression – funkel nówka nieśmigana – na pewno czekały by mnie tam wygody niespotykane na innych jachtach. Bawarka – znam ją z „niedźwiedziego”, jest super, ale zdemontowali z niej mojego serdecznego przyjaciela – HeńkaSamostera. To przekonało mnie do tego, że wybrałem Dufourka – część załogi znałem i wiedziałem, że są bardzo „przystępni” (wtajemniczeni wiedzą o czym piszę ) :)
Po wykonaniu przez załogę obowiązkowej czynności,

05-14344493674.1

wyruszamy w drogę – „ku przygodzie” :cool: . Wstępne założenia (już nie plany ;-)) to Visby – port na szwedzkiej Gotlandii.

06-14344495684

07-14344495685

08-14344495686

Bawarka jak zwykle „musiała” wypłynąć najpóźniej – tłumaczyli się tym, że nie mogli się odczepić od nabrzeża ;)

09-14344495218

10-14344496267

Wypłynęli też w końcu i po rozpoznaniu przyrządów nawigacyjnych ;) było już cacy.

11-143444975010

12-143444975011

Na Dufourku było mi dooobrze :toung: . W kokpicie od razu podano śniadanko,

13-143444983412.1

14-143444983412.2

I gdyby nie jakiś żarłok, to najadł bym się do syta.

15-143444987812.3

Nagle Admirale zauważył w wodzie dwie postacie. No tak, to przyjaciele Teletubisie, więc ubłagałem go, żeby nie zostawiał ich na niechybną zagładę w lodowatej wodzie. Admirale zarzucił lasso i za pierwszym razem oplótł ich zgrabnie. Próbowaliśmy wciągnąć ich korzystając z bomu jak z żurawia, ale ciężcy byli strasznie i podjęliśmy ich tradycyjnie od rufy.

16-143444995512.4

17-143444995512.5

Figlarni byli strasznie – tylko jedno im było w głowie – myślę sobie – będzie się działo – będzie zabawa ;)

18-143445001812.6

Jeden z nich uparł się strasznie że chce na ląd (chociaż w oczach jego widziałem, że płynąć chciałby dalej ;) )
Wysadziliśmy go więc w Helu, gdzie przestraszył nas jakiś człowieczek jeżdżący na rowerku wzdłuż nabrzeża. Zaskoczył mnie strasznie – po całym Świecie pływałem i nigdzie nie spotkałem osoby krzyczącej do wpływających jachtów. Nazwaliśmy go Pan Paragon i przestaliśmy zwracać na niego uwagę.

19-143445010012.7

Wysadziliśmy więc tylko najbardziej niesfornegoTeletubisia i popłynęliśmy w końcu w kierunku Visby. Wiało mocno a fale ukoiły nas do snu.

20-143445025512

Na Bavarce i na Elanie też miałem podgląd (jak przyjechałem do Gdyni w piątek rano, to pomontowałem ukryte kamerki ;) ). Tam nie spali, ale to może z obawy i strachu, że ja – Szarmancki – ukryłem się gdzieś w bakiście

21-143445033115

22-143445033216

23-143445033217

Na środku Bałtyku zmienił nam się wiatr – wiało jeszcze mocniej i jak zwykle w m…ę . Ciężko oraliśmy morze pod wiatr i fale (jak domy :o ) Z obawy o resztę jachtów (przecież my dalibyśmy radę ;) ), przez radio ogłosiliśmy zmianę planów – płyniemy do Liepaji na Łotwie. Cieszyłem się jak dziecko (znaczy mały łosiek). Port znałem z „niedźwiedziego” , to właśnie tam poznałem część mojej obecnej załogi.
Trochę stracha napędziła na Bavarka – padł akumulator rozruchowy i nie mogli uruchomić silnika (a mówiłem przed wypłynięciem – nie oglądać seriali w telewizji jak łódka nie jest podpięta do prądu ;-)). Port w Liepaji jest dobrze osłonięty, sprzyjał też kierunek wiatru, więc Bavarka podeszła do nabrzeża na żaglach.

24-143445047620

Podjęci przez naszą załogę, mogli zrobić tylko jedno – napić się tego żółtego płynu – oczywiście z toastem „za cudowne ocalenie”

25-143445053421

26-143445053422

Późnym rankiem wszyscy grzecznie , za rączki, udaliśmy się na zwiedzanie tego pięknego skądinąd miasta.

27-143445061823

28-143445061824

29-143445061825.1

30-143445061925.2

Ktoś „odkręcił” gitarę zdobiącą jedną z uliczek, więc Jaco musiał sobie poradzić bez niej

31-143445068025

Po powrocie do portu nadal wiało,

32-143445072326

więc załogi przystąpiły do przygotowań obiadu. Na każdej łódce było coś dobrego :toung:

Elan:

33-143445078129

Bawarka:

34-143445081830

No i nasz Dufourek:

35-143445085831

Po obiedzie, załoga Elana zajęła się naprawianiem szkód wyrządzonych przez sztormowe wiatry (przecierał się szot grota)

36-143445095632

a później słodkim lenistwem :) nabierając sił na wieczorne „przemyślenia”.

37-143445101733

Załogi Bavarki i Dufourka zaś, udały się za mną na pobliską plażę

38-143445107734

39-143445107735

40-143445107736.1

gdzie jedni starali się uchwycić te cudowne widoki rozpościerające się przed nami,

41-143445112636

42-143445112638

a inni tańczyli z morzem.

43-143445118639

Generalnie panował nastrój radości i miłości (specjalnie do pocałunku zdjąłem poroże ;) )

44-143445125740

45-143445125741

Admirallle widząc to wszystko nie potrafił ukryć łez wzruszenia, ale w głowie ciążyła mu nadal troska o losy naszej wyprawy. Przecież przed nami jeszcze wieczorne rozważania, a jutro skoro świt mamy wypływać do Visby.

46-143445131342

Ogłosił więc: Koniec rozpusty – wracamy na jachty

47-143445135244

Zdążyli jeszcze zapozować do pamiątkowej foci,

48-143445139745

i rozpoczęliśmy trudny i nie pozbawiony przygód powrót do portu.

W tym czasie, załoga Elana wybrała się na pieszą wycieczkę nad pobliskie jezioro – było również miło i urokliwie :) . Zdobyli nawet wieżę strażniczą, choć Łotysze nie chcieli jej oddać tak łatwo ;)

49-143445147649

50-143445147750

51-143445147751

Po powrocie na jachty rozpoczęły się wieczorne rozważania, gdzie jedni próbowali grać,

52-143445152755

inni grali zacnie,

53-143445157056

a jeszcze inni śpiewali i grali na szklankach.

54-143445162857

Prognozy na następny dzień zapowiadały się dobre, ja oczywiście stanąłem na wysokości zadania (pomimo wielu korków od wina wypitego wcześniej ;) ) więc wcześnie rano zadowolone załogi oddały cumy i pomknęły w stronę Gotlandii. Port docelowy – Visby.

55-143445179458

56-143445179459

57-143445179460.1

58-143445179460

59-143445179461.1

Wieczorny zachód słońca mogliśmy oglądać z załamującymi się już od lądu ostatnimi promieniami

60-143445185762

Poranek wyglądał już tak :cool:

61-143445191963

62-143445191964

Podczas, gdy Dufourek cumował już do kei, wzdłuż brzegów Gotlandii trwał wyścig pozostałych łódek forumowych – Bavarki i Elana

63-143445196465

Oba jachty wpłynęły do Visby niemal równocześnie i w końcu można było znów wszystkich uściskać, wycałować i kto wie co jeszcze… ;)

64-143445201466

Po kąpieli i wypiciu obowiązkowego kielicha „za cudowne ocalenie”, trzeba było się zastanowić, co zrobić z resztą tak pięknie rozpoczętego dnia.

Część Wilków Morskich rozpoczęła biesiadowanie w kokpicie,

65-143445206467

inni wybrali się na piesze zwiedzanie urokliwego miasta,

66-143445211468.1

Jeszcze inni postanowili zwiedzić od strony lądu rowerami cudowne wybrzeże klifowe, które oglądaliśmy rankiem przepływając nieopodal :)

67-143445219968

68-143445219969

69-143445219970

Samo Visby jest bardzo urokliwym miasteczkiem, w mieście zachowało się ponad 200 średniowiecznych budynków z kamienia, ruiny 23 kościołów i katedra. Centrum otacza dobrze zachowany średniowieczny mur obronny o długości ok. 3,5 km i wysokości 11 metrów z ponad 50 wieżami.

70-143445225871.1

71-143445225871

Po rowerowych wycieczkach, niektórym było mało i próbowali ujeżdżać kamienne stworzenia.

72-143445241373

Znalazł się nawet śmiałek, który próbował z nimi walczyć ;)

73-143445248674

Mnie, jako przyjaźnie nastawionego do „mechanizacji” zainteresowały takie oto cukiereczki :)

74-143445255175.2

Po południu wróciliśmy do portu sprawdzić, czy jachty stoją na swoim miejscu i czy czasem nikt się nie utopił ;)

75-143445267980

Na nabrzeżu powitał nas sam Admirallle – „spokojnie – panuję nad wszystkim” oznajmił :nuts:

76-143445273181

Rozgrzeszeni udaliśmy się na wcześniej zapowiadany (jak nam się wydawało) koncert do kościoła. Marta zdążyła nawet wziąć butelkę wina mszalnego ;)

77-143445279782

Trochę niepokoju wzbudził we mnie znak przed wejściem z zakazem wprowadzania zwierząt, ale nikt na szczęście nie zwracał na mnie uwagi. Oczywiście, żeby wszystko dokładnie widzieć i słyszeć zajęliśmy miejsca w pierwszych rzędach. Zapowiadało się bardzo przyjemnie – piękne białogłowy słodko śpiewały i tańczyły przy akompaniamencie gitar,

78-143445279783

Gdy nagle naszym oczom pojawiła się postać w sutannie i w przerwach między pieśniami prowadziła nabożeństwo :nuts:
Głupio było wychodzić z pierwszych ławek, więc dotrwaliśmy do końca. Miru nawet wiedział o czym mówią i śpiewają ;)

79-143445293284

Pokrzepieni duchem, udaliśmy się dalej szukając tym razem czegoś dla ciała. Błądziliśmy długo – od knajpki do knajpki i w końcu udało się znaleźć lokal który pomieścił nas wszystkich.

80-143445293285

Tak trwaliśmy w błogim stanie oderwania od rzeczywistości, że w pewnym momencie wydawało nam się, że jesteśmy w jakimś Las Palmas 😉

81-143445293286

Cudny zachód słońca zakończył ten naprawdę udany dzień. Trzeba było iść spać – Admirallle zarządził poranne wyjście z gościnnego Visby – kierunek SZKIERY!!!

82-143445293287

Wczesnym rankiem Elan i Dufourek oddały cumy i pomknęły w stronę stałego lądu szwedzkiego

83-143445313188

Na Bawarce jednak panował nastrój rozluźnienia i dekadencji ;) Ja nie wiem co ta łódka ma w sobie :]

84-143445313289

Arek wraz ze swą dzielną załogą osiągnął cel naszej wyprawy – port Västervik mijając po drodze przepiękne skaliste wysepki

85-143445323690

86-143445323691

87-143445323792

88-143445323793

89-143445323894

My na Dufourku postanowiliśmy odwiedzić kameralny port na Gotlandii – Klintehamn

90-143445331895.1

Trochę stracha mieliśmy – miejscami na wąskim podejściu sonda pokazywała nam 0,5 m pod kilem, ale udało się i szczęśliwi mogliśmy się udać na zwiedzanie tego spokojnego miejsca.

91-143445331895

Same zwierzaki na tej wyspie 😉

92-143445331896.1

93-143445331896

Widzieliśmy też takie cacuszko…ośmiocylindrowy v8 4,7l – wiecie jak to grało :cool:

94-143445331897

Wieczorem wróciliśmy do portu, gdzie grzecznie czekał na nas zacumowany Dufourek

95-143445331898

W tej boskiej scenerii odpaliliśmy wieczornego grYYYla – obok nabrzeża dostępne były takie oto miejsca do biesiadowania

96-143445331899

97-1434453318100

Chłopaki próbowali jeszcze coś złowić na wędkę, ale oczywiście zgodnie ze stwierdzeniem „idziemy na ryby a nie po ryby” była z tego lipa :sad2:

98-1434453318101

Następnego dnia (po upojnej nocy ;) i spokojnym śniadaniu) opuściliśmy zaciszny porcik i płynąc wzdłuż brzegów malowniczych wysepek, obraliśmy kurs na półwysep Helski.
Elan i Bavarka były już także w drodze, przed nami półtorej doby tego, co Łosie lubią najbardziej… oczywiście żeglowania :)

Pierwsza zameldowała się w Gdyni Bavarka, za nią Elan – mieli czas na przygotowanie przyjęcia dla nas ;)

99-1434453633105

100-1434453633106

Już od Helu dobiegały nas dźwięki śpiewów, nawoływań i trwającej na falochronie w Gdyni imprezy powitalnej. Dopłynęliśmy do nich ok północy, uściskaliśmy się serdecznie i dołączyliśmy do nich aby wspólnie świętować szczęśliwy powrót. Nie zawiodła także Tygrysica, która powitała nas pięknym kielichem czegoś bardzo smacznego :toung:

101-1434453633107

Jeszcze poranne zdjęcie uczestników Majowego Rejsu i niestety trzeba było się pakować :(

102-1434453634110

Wyprawa była genialna (bez strat w ludziach i sprzęcie – jeżeli nie liczyć jednej szklaneczki). Udało się pobić rekord dystansu pokonanego podczas forumowych rejsów – pod kilem zostawiliśmy 720Mm. Dużo wiatru i radości z żeglowania, mnóstwo korków od wina (zostawiłem sobie na pamiątkę ;) , a wszystko to dzięki temu Gościowi :)

103-1434453634201

Tobie Nicramie podziękuję jeszcze osobiście za organizację, wszechobecny patronat, prognozy pogody, wszelkie rady i nawet propozycje 😉 Wymemlam ci oboje uszu dokładnie i obiecuję – będę naprawdę SZARMANCKI ;). Pozostało jeszcze tylko pozbierać szkło po imprezie…. i do zobaczenia :)

104-1434453634202