Niedźwiedzie mięso 2016 Gdynia-Tallin-Gdynia

Niedźwiedzie mięso 2016 Gdynia-Tallin-Gdynia

Jeszcze nie ochłonąłem po ostatnim rejsie do Rygi . Dzięki wszystkim uczestnikom ten rejs wypalił na najwyższym poziomie. Jestem pewny, że tym razem też tak będzie! Dobra teraz konkretnie. Płyniemy do Tallina, płynąć może każdy, nawet jak ktoś nigdy nie pływał. Rejs składkowo-forumowy. Mamy dwa dzielne jachty i samych siebie To chyba wszystko, czy coś pominąłem? Płyniemy jachtami z floty atsea.pl na dzień dzisiejszy mamy do dyspozycji Impressiona 40 i Dufoura 375 ( może to zmienić się jak dojdzie nowy większy jacht ). Rejs odbędzie się praktycznie identycznie jak do Rygi czyli dzielimy na dwa etapy Gdynia–>Tallin–>Gdynia. Można płynąć na jeden a i można na dwa etapy. Wymiana załóg odbędzie się tak jak w Rydzę wygodnym autobusem ( to była bardzo dobra opcja). Przejęcie jachtów odbędzie się po wcześniejszym dogadaniu się przez kapitanów. Cenę w/g nowego cennika jaki wytargowałem to 490zł od osoby zakładając pełne obłożenie, w cenie jest koncowe sprzątanie i jedna butla gazowa. Lista jest jaka jest, kto pierwszy zapiszę się i wpłaci ten lepszy i ma pewne miejsce Przy rezygnacji nie oddajemy kasiory trzeba kojowe innym ciałem zapełnić Do tej pory to dobrze funkcjonowało i tak zostanie. Skarbnikiem kasiory za jachty będzie forumowy miru71. Gdzie? Tallin Kiedy? 1 października 2016 startujemy z mariny w Gdyni. 8.X.2016 w Tallinie i powrót do Gdyni 15.X.2016. Koszt? 490zł kojowe ( przy pełnym obłożeniu), do ceny trzeba doliczyć wyżywienie, paliwo i porty. Rozliczane na swojej łódce. Tallin  Jachty Impression 40 Dufour 375 Autobus Taki tylko...
Rejs Gdynia – Ryga (Film)

Rejs Gdynia – Ryga (Film)

Zapraszam do obejrzenia relacji nietypowej jak dotąd, bo filmowej :). Jest to relacja z pierwszego etapu Niedźwiedziego 2015, czyli z rejsu Gdynia – Ryga. Życzę przyjemnego oglądania ;). (polecam FullScreen)...
Powrót do żagli by JacO

Powrót do żagli by JacO

Postanowiłem opisać wrażenia z mojego powrotu do żagli po….. hmm… ponad dwudziestu latach. Obiecajcie, że nie będziecie się śmiać Opis ten powstał po to, by wszyscy którzy „liznęli” żeglarstwo kiedyś, nie bali się powrotów do swojej „dawnej miłości”, do tych również którzy pływają, ale mają obawy przed wypłynięciem na słoną wodę. Zaczęło się tak: Jakieś dwa lata temu naszła mnie dręcząca od młodych lat myśl: zbuduję własny jacht . Mam już wspaniałą rodzinę, mam gdzie mieszkać, w miarę ustabilizowaną sytuację finansową – trzeba zacząć realizować marzenia, które mam od najmłodszych lat. No i zaczęło się – poszukiwania „wymarzonej”, ale wielkością dającej szanse na ukończenie projektu, zawiodły mnie właśnie na sailforum.pl. To tu znalazłem relację z budowy, właściwie „biblię” naszego forumowego kolegi nok-a. Rozpocząłem budowę, a fakt o tym rozniósł się po rodzinie i znajomych lotem błyskawicy. No i wtedy przyjechał Tomek – kuzyn żony. Wiedziałem, że żegluje od lat, ale nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy (nie było okazji, czy co… ). Pooglądał, popatrzył i mówi: wiesz, płynę na rejs sailforumowy – ten majowy, może dołączysz? Nie miałem wtedy możliwości, żeby popłynąć, ale już wtedy zasiał „niepokój” w moim sercu. Kleiłem sobie listewki nadal i pewnego dnia przyjechał znów Tomek. Pokazał zdjęcia z rejsu, opowiedział „co nieco” i powiada – na Październikowy musisz płynąć. Długo nie trwało „namawianie” Jeszcze tylko przekonanie mojej drugiej połowy o słuszności decyzji i zaliczka na rejs poszła. No i teraz nastał czas właściwej opowieści Od tego momentu zaczęły się mnożyć pytania i wątpliwości: czy dam radę, przecież tak dawno nie pływałem na żaglach a nigdy na morzu, czy nie będę „rzygał”, nie zwykłem być...
Chorwacja lato 2014 by Miru

Chorwacja lato 2014 by Miru

Nadszedł czas, żeby pochwalić się swoim rejsem. Latem obiecałem, że zrobię to jak najszybciej i niestety to „jak najszybciej” jest dopiero teraz. Jak już wiele osób wie uwielbiam Chorwację. Jeździmy tam z rodzinką od wielu, wielu lat. Czasami kilka razy do roku. Za dawnych czasów jeździliśmy tylko „na ląd”. Później było kilka charterów, aż w końcu w 2012 nasz pierwszy rejs Espenktem po wodach Jadranu. Niestety, ale nie stworzyłem relacji z 2012 roku, chociaż „dziennik pokładowy” i zdjęcia mam. W tym roku zaplanowaliśmy trzy tygodniowy rejs po Jadranie. Wiosną zacząłem szukać w miarę taniego dźwigu w Chorwacji. Niestety, ale dźwig za pół ceny z darmowym parkowaniem z 2012 r był nieosiągalny. Zarezerwowałem sobie dźwig w Zadarze w Marinie Borik ( http://www.marinaborik.hr/engleski/pocetnaen.htm ) na 16 sierpnia. Z Polkowic wyruszyliśmy 15 sierpnia o 0930. Przetestowałem wszystkie możliwe trasy do Chorwacji i dla mnie najlepsza jest ta: -Polkowice, -Legnica, -Bolków, -Lubawka, -Hradec Kralove, -Pardubice, -Znojmo, -Wiedeń, -Graz, -Maribor (Jak jeżdżę bez łódki to omijam słoweńskie autostrady, ze względu na niewspółmierną cenę za winietę i korki na granicy. Znam trasę alternatywną bez korków i bez opłat) -Zagreb, -Zadar. Wyjechaliśmy trochę za wcześnie ze względu na to, że podczepili się do nas znajomi, którzy nie znali trasy. W Czechach jak zwykle trafiliśmy na objazd, ale pojechaliśmy za „miejscowymi” i obyło się bez nadkładania 30 km. Bez żadnych problemów dojechaliśmy do Chorwacji. Po drodze wiadomo: w Czechach, Austrii i Słowenii winiety. Pytałem się, czy nie potrzebuję jakiejś extra opłaty za taką dużą przyczepę i wszędzie mówili mi, że na auto z takimi przyczepami winieta jest taka jak za osobówkę. W Chorwacji za taki zestaw niestety...